Miesiąc: Listopad 2018

Maślane ciasteczka dla Mikołaja

Jutro zaczyna się cudowny czas adwentowy. Jak już ostatnio wspominałam nie do końca jesteśmy jeszcze gotowi z naszym kalendarzem. Na jutro planujemy podrzucenie córce wiadomości od świątecznego elfa i pisanie listu do Mikołaja. Na niedzielę zaproponujemy dziecku wspólny seans filmowy. Nasze domowe kino gra w ten dzień „Ekspres Polarny”. Obowiązkowo do seansu mama serwuje popcorn a tata przygotuje gorące kakao. W poniedziałek będziemy uczyć się pełnego tekstu jednej z kolęd. Na wtorek planujemy jakieś prace plastyczne z zimowym motywem. Co do  środy nie było od początku żadnych wątpliwości. Piątego grudnia nasz dom zawsze wypełnia zapach maślanych ciasteczek. To wypiek z myślą o imieninach Świętego Mikołaja. Na wieczór zostawimy mu talerzyk z ciasteczkami i filiżankę z mlekiem. Bardzo mu one smakują, gdyż nazajutrz zastajemy jedynie wspomnienie w postaci okruszków.W zamian za poczęstunek nasza dziewczynka otrzymuje od nocnego przybysza drobny upominek. Co roku korzystamy z tego przepisu z Kwestii Smaku. Nie robimy jednakże witrażyków wypełnionych dżemem. Po przygotowaniu ciasta rozwałkowujemy je dość cieniutko i wykrawamy w nim np. dzwoneczki. Możecie też skusić się na nieco bardziej fantazyjne …

Pracownia Św. Mikołaja

Czy zrobiliście już kalendarze adwentowe? Jeśli nie zdążyliście, to się nie przejmujcie. Wciąż nic straconego. Zdradzę Wam moją niedoskonałą, lecz skuteczną metodę. Opracowałam ja trochę niechcący w poprzednich latach. Listopad i grudzień to miesiące wzmożonej pracy w Kalaluszku. Przez to zdarzało się, że nasz kalendarz adwentowy 1 grudnia nie był jeszcze dopracowany. O czym ja mówię! Bywało tak, że mieliśmy gotowe zadania i upominki tylko na kilka pierwszych dni. Oczywiście jakiś ogólny zarys w głowie miałam, brakowało mi jednak czasu, by spisać zadania i przygotować materiały potrzebne do ich wykonania. Robiłam wiec to w kolejnych dniach adwentu i podrzucałam paczuszki do odpowiednich kieszonek w kalendarzu. A jeśli prace nad Waszymi kalendarzami są jeszcze mniej zaawansowane niż to bywało u nas, to postaram się Wam wkrótce podrzucić kilka pomysłów, z których może będziecie chcieli skorzystać? Tymczasem w Kalaluszku praca wre i pakujemy Wasze zamówienia.  Nasza córka opowiada innym, ze jej rodzice pomagają Św. Mikołajowi. W jej oczach jesteśmy chyba kimś na kształt elfów. Urocze, prawda?     Lala Nina (KLIK), samochodzik Candylab (KLIK), ozdoba choinkowa precelek …

Jednorożec i tęcza

Każda mama wie, że małe dziewczynki uwielbiają tajemnicze historie ze szczyptą magii. W tych opowieściach przewijają się najczęściej wróżki, syrenki i właśnie jednorożce. Nie inaczej sprawa wygląda z Kalaluszkową córeczką. W zeszłe urodziny zażyczyła sobie dekoracje i tort jednorożcem. Przeglądałam wówczas w Internecie inspiracje na przyjęcia z tym motywem. Niestety najczęściej jednorożce „podawane” były w bardzo słodkiej, wręcz trochę przesłodzonej wersji. A mi (tak – mi, bo ja też czasem chciałabym wierzyć w te magiczne stworzenia) marzył się taki zgrabny konik pełen gracji. Pokazywałam swego czasu na naszym Instagramie na jaką wersję tortu ostatecznie się z córką zdecydowałyśmy. W sklepie jeździeckim kupiliśmy figurkę jednorożca, dodałyśmy trochę kwiatów, liści eukaliptusa i wysokie świeczki ombre.    Ogon i róg jednorożca (KLIK), świeczka (KLIK) Stół ozdabiały talerzyki i serwetki z Meri Meri. Córka poprosiła też o strój jednorożca dla siebie, by mogła w nim w tym  dniu wystąpić. Nasza krawcowa uszyła jej prosty różowy kombinezon i uzupełniłyśmy go o róg i ogonek. Sam kombinezon może teraz wykorzystywać do innych celów np. na zajęcia akrobatyki. Zdecydowanie lubię takie uniwersalne …

Oko w oko z lwem

Przeglądaliśmy jakiś czas temu zdjęcia z rodzinnego wyjazdu do zoo w Ostrawie. Naszą uwagę przykuło jedno z nich, na którym dostojny lew (a właściwie chyba lwica) patrzy małej dziewczynce w oczy. Taka uchwycona na zdjęciu chwila, kiedy ich wzrok się spotkał. Dziecko odgradza oczywiście od zwierzęcia solidna szyba. Lwica, choć to z pewnością tylko pozory, nie wydaje się być szczególnie groźna. Bije od niej za to dostojeństwo i  piękno. O tak! Lwy to koty o niesamowitej gracji i onieśmielającej urodzie. Pewnie z tego powodu ich wizerunek często wykorzystuje się projektując przedmioty codziennego użytku, zwłaszcza te przeznaczone dla dzieci. Postanowiliśmy się im nieco przyjrzeć. Zapraszamy do lektury naszego bardzo subiektywnego lwiego miniprzewodnika. Podobno lwy bardzo lubią się przytulać. Serio, serio…A kto będąc dzieckiem nie lubił spędzać chwil z książką czy z planszówkami, czy nawet podczas wieczorynki wtulając się w puchaty dywan? Ja tak właśnie kojarzę swoje dzieciństwo, z daleka omijałam „poważne”, „stateczne”  meble typu krzesło czy sofa. Ale lubiłam leżeć nie na jakimś tam płaskich chodniku, lecz właśnie na takim mięciutkim puszystym egzemplarzu. Szkoda tylko, ze …

Listy od elfa

  Uwielbiamy grudzień – czas oczekiwania na najpiękniejsze święto w roku. Od kiedy w naszym domu zamieszkały dzieci grudzień nabrał dla nas jeszcze piękniejszych barw.  Co roku w tym okresie przygotowujemy naszej starszej córce kalendarz adwentowy.  Właściwie to zabieramy się do jego tworzenia już w połowie listopada tak, by mogła od 1 grudnia codziennie otrzymać jakaś niespodziankę. Pierwsze kalendarze, kiedy była jeszcze malutka, oparte były głównie na drobnych podarkach- spineczkach, naklejkach, kredkach, tatuażach, stempelkach czy słodyczach. W kolejnych latach dodawaliśmy do nich coraz więcej zadań i zabaw. Przykładowo 5 grudnia zawsze pieczemy ciasteczka dla Św. Mikołaja.  Zostawiamy je wraz ze szklanką mleka obok świątecznej skarpetki. Mikołaj bardzo sobie ten poczęstunek chwalił. Zjadał wszystkie ciasteczka z apetytem zostawiając przy tym sporo okruszków.  Co roku staramy się uwzględnić w kalendarzu  takie atrakcje jak wybieranie choinki, pisanie listu do Św. Mikołaja, lepienie bałwana (jeśli brakuje naturalnego śniegu, to robimy sztuczny z sody oczyszczonej i pianki do golenia), wspólny wypad na sanki czy łyżwy, uczenie się nowej kolędy, wieczór filmowy z „Ekspresem Polarnym” czy robienie ozdób choinkowych.  W tym …

„Kocham czarny ołówek i czarny tusz” – o byciu ilustratorką, scenografką i mamą z Lucille Michieli

fot.hello-hello.fr   Mieliśmy ostatnio niezwykłą przyjemność porozmawiać z cudowną francuską ilustratorką – Lucille Michieli. Jej bardzo charakterystyczne rysunki zdobią najpiękniejsze produkty takich marek jak Djeco czy Moulin Roty.  Zaparzcie sobie kawę i usiądźcie wygodnie w fotelu. Serdecznie zapraszamy.   Dzień dobry Lucille! Zupełnie nie wiem od czego zacząć rozmowę z Tobą, ponieważ na każdym kroku napotykam coraz to nowsze Twoje projekty i ich realizacje i każdym z nich zachwycam się niemniej niż poprzednim. Mam wrażenie, że mam do czynienia z  kobietą wielu talentów. A projektowanie graficzne, to zaledwie ułamek z nich.   – Może po prostu opowiesz nam jak wygląda Twój dzień? Poranki z widokiem na Montmartre już same w sobie muszą być inspirujące, czyż nie ?   Moje dni są bardzo różne. Czasem pracuję w domu, są dni kiedy pracuję w moim biurze. Kilka lat temu przeprowadziłam się w zaciszne miejsce na obrzeża Paryża, gdyż poczułam, że potrzebuję zieleni, drzew i wyciszenia. Moje biuro jednakże znajduje się tuż obok dzielnicy Montmartre. Nie potrafię całkowicie porzucić miasta, jakim jest Paryż wraz z jego inspiracjami i …