Wszystkie posty otagowane: kalaluszek

Pożegnanie lata

Jesień co roku  mnie jakoś tak zaskakuje. Wczoraj mieliśmy jeszcze lato, a dziś kolejne drzewa nabierają kolorów. Dzieje się to dosłownie z dnia na dzien. Po cichutku, na paluszkach lato żegna sie już z nami. A my  jakoś tak naturalnie przechodzimy z wypraw na lody do wypraw po kasztany. Uwielbiam wygrzewać  się w letnim słońcu, ale jesień, zwłaszcza ta złota, też ma wiele do zaoferowania. I choć strój kąpielowy zastapił ostatnio szkolny plecak, to cieszę się na myśl o najbliższych tygodniach. W głowie mam bowiem wiele pomysłów na spędzenie jesiennych weekendów. Bo jesień to idealny czas na zaplanowanie krótkich rodzinnych wypadów. A na cześć odchodzącego lata mamy dla Was mały kwiatowy tutorial.  Przygotujcie kilka arkuszy  miękkiego filcu (ja preferuje ten naturalny – wełniany) i do dzieła! Anemony robimy analogicznie do tych (KLIK)  papierowych kwiatków, z tą różnicą, że zaczynamy budowanie kwiatka od środka i doklejamy do niego kolejne zewnętrzne warstwy. Kulkę stanowiącą centrum kwiatka możemy zrobić z małego kawałka filcu uformowanego w odpowiedni kształt przy użyciu kleju na gorąco. Do kuleczki doklejamy ponacinany prostokąt. Nastepnie …

Anna i jej łabędzie

Łabędź to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych ptaków na ziemi. Ostatnio to także jeden z naszych ulubionych motywów wykorzystywanych przez różne marki dziecięce. Ale o tym za chwilę. Najpierw przyjrzyjmy się z bliska samym łabędziom. Czy widzieliście kiedyś urocze obrazki przedstawiające parę łabędzi z przylegającymi do siebie dziobami  i szyjami wygiętymi w kształt serca? Nie jest to sprawka Photoshopa. Te ptaki faktycznie tak się zachowują podczas zalotów. Ale nie tylko z tego powodu uważane są za symbol miłości. Łabędzie wprost słyną ze swojej wierności. Samiec bardzo pilnuje partnerki, niekiedy przez 20 lat nie spuszcza jej z oka :), strzeże też swoich swieżo wyklutych „brzydkich kaczątek”.   Lampka, przebranie Ptaki te są bardzo silne, a w obronie swojej rodziny mogą zaatakować. Przy tym są niezwykle inteligentne i mają świetną pamięć (także do ludzkich twarzy). Biada więc temu, kto będzie próbował skrzywdzić łabędzia. Ptak mu tego nie zapomni 🙂 Ach, przy okazji wspomnę jeszcze, że ku mojemu zaskoczeniu nie można dokarmiać ich chlebem. Bardzo im szkodzi i powoduje chorobę zwaną „anielskie skrzydło”.  Ptakom od nadmiaru węglowodanów po prostu …

Siłownia dla maluszka

Pierwsze miesiące życia bobasa to nieustanne ćwiczenia. Toż to istna siłownia! Taki maluch non stop walczy. Walczy, by zdobyć nowe umiejętności, które nam dorosłym wydają się oczywiste i właściwie na co dzień ich nawet nie zauważamy. A taki dzidziuś musi ćwiczyć tygodniami, by unieść głowę i nauczyć się ją sztywno trzymać . Kolejne tygodnie upływają mu na treningu przewracania się. Rownolegle trwa nauka chwytania przedmiotów. Umiejętność ta jest szalenie istotna, by  chociażby móc radośnie potrząsnąć grzechotką. Albo by móc wcelować gryzaczkiem do buźki obolałej przez całe to okropne ząbkowanie. Karty Wee Gallery, gryzak królik, przytulanka jednorożec, piesek na kółkach, otulacz W końcu nastaje TEN dzień. Dzień, kiedy rodzic zauważa ze dzidziuś, zostawiony przed chwilą na macie, jakimś cudem przemieścil się kilka metrów dalej. Pełzanie, raczkowanie, stanie i chodzenie – do tych wszystkich rzeczy maluch przygotowuje się w zasadzie od urodzin. Wzmacnia swe mięśnie, trenuje, non stop jest w ruchu… Rodzice starają się urozmaicać te ćwiczenia i motywować swoje maluszki. Gdy noworodek leży na brzuszku umieszczają przed nim zabawki czy książeczki tak, by zachęcić dzidziusia do …

Boramiri. W świecie marzeń sennych.

O tak! Boramiri zajmuje w Kalaluszkowym sercu specjalne miejsce. Zajmuje też  specjalne miejsce w wielu dziecięcych pokoikach. Charakterystyczne jelonki, jednorożce czy króliki pięknie prezentują się na ścianie i stanowią taką wnętrzarską „kropkę nad i”. Delikatne, wykonane z naturalnych tkanin o nieoczywistej kolorystyce, przyprószone nieco brokatem… Wyroby spod znaku Boramiri to kwintesencja paryskiego stylu, prawda? Być może będzie dla Was zaskoczeniem, że ich autorka tak naprawdę pochodzi z Korei. I faktycznie, jak się przyjrzymy ponownie tym pracom, to widać w nich estetykę Dalekiego Wschodu. Bora Lee to  ilustratorka, graficzka i stylistka, która wszsystkie swe umiejetności, pochodzenie i doświadczenie wkłada w cudowny projekt Boramiri. Udało nam się ją ostatnio namówić na krótką rozmowę, na którą i Was serdecznie zapraszamy.   -Chyba już Ci mówiliśmy, ale warto to podkreślić raz jeszcze, że goszczenie Twojej marki w Kalaluszku to dla nas ogromny zaszczyt. Mamy do Ciebie tyle pytań. Może zacznijmy więc od początku, a właściwie od Twoich początków w Paryżu. Co Cię skłoniło, by przeprowadzić się z Korei do Francji? Przez dwa lata studiowałam w ESMOD (przyp. szkoła artystyczna …

Animalesque. W sercu Afryki czy Afryka w sercu.

Karnawał to idealny czas, by przypomnieć Wam jedną z piękniejszych marek, jakie Kalaluszek miał okazję u siebie gościć.  Mowa o maskach Animalesque. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to rzecz unikalna i niezwykła. Z jednej strony maski są jak najbardziej użytkowe, a z drugiej ocierają się nieco o świat sztuki. Nic dziwnego.  Sara Lowes (serce marki) studiowała projektowanie tkanin na Uniwersytecie w Falmouth. Ma też doświadczenie w projektowaniu kostiumów i haftów dla teatrów i domów mody.     fot. zdjęcia z pracowni Sary – http://www.animalesque.co.uk, zdjęcie Zoe w masce królika – @diary_of_loving_mother Studio Animalesque znajduje się we wschodnim Londynie. Jednakże w sercu Sary nadal pobrzmiewa Afryka, gdzie spędziła pierwsze lata swojego życia. Rodzinne kempingi i wycieczki na sawannę rozbudziły w niej fascynację przyrodą i światem dzikich zwierząt.  Sara miała dzieciństwo trochę w duchu unplugged, z dala od telewizora. Wraz z siostrami umilała więc sobie czas organizując dla bliskich przedstawienia, do których musiała zrobić kostiumy i rekwizyty (używając do tego różnych dziecięcych znalezisk).   fot. @diary_of_loving_mother Po studiach Sara była animatorem dla dzieci i …

Maślane ciasteczka dla Mikołaja

Jutro zaczyna się cudowny czas adwentowy. Jak już ostatnio wspominałam nie do końca jesteśmy jeszcze gotowi z naszym kalendarzem. Na jutro planujemy podrzucenie córce wiadomości od świątecznego elfa i pisanie listu do Mikołaja. Na niedzielę zaproponujemy dziecku wspólny seans filmowy. Nasze domowe kino gra w ten dzień „Ekspres Polarny”. Obowiązkowo do seansu mama serwuje popcorn a tata przygotuje gorące kakao. W poniedziałek będziemy uczyć się pełnego tekstu jednej z kolęd. Na wtorek planujemy jakieś prace plastyczne z zimowym motywem. Co do  środy nie było od początku żadnych wątpliwości. Piątego grudnia nasz dom zawsze wypełnia zapach maślanych ciasteczek. To wypiek z myślą o imieninach Świętego Mikołaja. Na wieczór zostawimy mu talerzyk z ciasteczkami i filiżankę z mlekiem. Bardzo mu one smakują, gdyż nazajutrz zastajemy jedynie wspomnienie w postaci okruszków.W zamian za poczęstunek nasza dziewczynka otrzymuje od nocnego przybysza drobny upominek. Co roku korzystamy z tego przepisu z Kwestii Smaku. Nie robimy jednakże witrażyków wypełnionych dżemem. Po przygotowaniu ciasta rozwałkowujemy je dość cieniutko i wykrawamy w nim np. dzwoneczki. Możecie też skusić się na nieco bardziej fantazyjne …

Pracownia Św. Mikołaja

Czy zrobiliście już kalendarze adwentowe? Jeśli nie zdążyliście, to się nie przejmujcie. Wciąż nic straconego. Zdradzę Wam moją niedoskonałą, lecz skuteczną metodę. Opracowałam ja trochę niechcący w poprzednich latach. Listopad i grudzień to miesiące wzmożonej pracy w Kalaluszku. Przez to zdarzało się, że nasz kalendarz adwentowy 1 grudnia nie był jeszcze dopracowany. O czym ja mówię! Bywało tak, że mieliśmy gotowe zadania i upominki tylko na kilka pierwszych dni. Oczywiście jakiś ogólny zarys w głowie miałam, brakowało mi jednak czasu, by spisać zadania i przygotować materiały potrzebne do ich wykonania. Robiłam wiec to w kolejnych dniach adwentu i podrzucałam paczuszki do odpowiednich kieszonek w kalendarzu. A jeśli prace nad Waszymi kalendarzami są jeszcze mniej zaawansowane niż to bywało u nas, to postaram się Wam wkrótce podrzucić kilka pomysłów, z których może będziecie chcieli skorzystać? Tymczasem w Kalaluszku praca wre i pakujemy Wasze zamówienia.  Nasza córka opowiada innym, ze jej rodzice pomagają Św. Mikołajowi. W jej oczach jesteśmy chyba kimś na kształt elfów. Urocze, prawda?     Lala Nina (KLIK), samochodzik Candylab (KLIK), ozdoba choinkowa precelek …

„Kocham czarny ołówek i czarny tusz” – o byciu ilustratorką, scenografką i mamą z Lucille Michieli

fot.hello-hello.fr   Mieliśmy ostatnio niezwykłą przyjemność porozmawiać z cudowną francuską ilustratorką – Lucille Michieli. Jej bardzo charakterystyczne rysunki zdobią najpiękniejsze produkty takich marek jak Djeco czy Moulin Roty.  Zaparzcie sobie kawę i usiądźcie wygodnie w fotelu. Serdecznie zapraszamy.   Dzień dobry Lucille! Zupełnie nie wiem od czego zacząć rozmowę z Tobą, ponieważ na każdym kroku napotykam coraz to nowsze Twoje projekty i ich realizacje i każdym z nich zachwycam się niemniej niż poprzednim. Mam wrażenie, że mam do czynienia z  kobietą wielu talentów. A projektowanie graficzne, to zaledwie ułamek z nich.   – Może po prostu opowiesz nam jak wygląda Twój dzień? Poranki z widokiem na Montmartre już same w sobie muszą być inspirujące, czyż nie ?   Moje dni są bardzo różne. Czasem pracuję w domu, są dni kiedy pracuję w moim biurze. Kilka lat temu przeprowadziłam się w zaciszne miejsce na obrzeża Paryża, gdyż poczułam, że potrzebuję zieleni, drzew i wyciszenia. Moje biuro jednakże znajduje się tuż obok dzielnicy Montmartre. Nie potrafię całkowicie porzucić miasta, jakim jest Paryż wraz z jego inspiracjami i …